Tajemnice zapomnianego cmentarza przy ulicy Kościelnej

Listopad zaczynamy dniami, podczas których tłumnie wybieramy się na rodzinne groby.

Wśród współczesnych mieszkańców Zduńskiej Woli można spotkać się z używaniem potocznych nazw dla lokalnych miejsc pochówku: „stary” oraz „nowy” cmentarz.

Ta pierwsza nazwa dotyczy cmentarza przy ul. Łaskiej, będącego cmentarzem parafialnym, druga zaś cmentarza miejskiego przy ul. Bema. Czy jednak ten „stary cmentarz” jest najstarszym w Zduńskiej Woli?

 

 

 

Nadal mało znana szerszej grupie jest informacja na temat prawdopodobnie pierwszego cmentarza w dobrach zduńskowolskich. Z pewnością nie był to ten przy ulicy Łaskiej. Na długo przed założeniem miasta przez Złotnickich, bo w 1599 r. ówczesny właściciel tych ziem Marcin Stokowski, wystawił niedużą kaplicę (dziś stoi tu Bazylika pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zduńskiej Woli). To miejsce nazywane było górą Krzemienistą (zarówno dwór, jak i kościół stoją na charakterystycznym wzniesieniu), a wystawiona publiczna kaplica była wówczas filią kościoła w Korczewie.

1. 1

Gdy dobra zduńskowolskie przeszły w posiadanie Feliksa Złotnickiego (ojca Stefana), ten zobowiązał się do stworzenia nowej parafii po to, aby mieszkańcy dóbr zduńskowolskich i okolicznych wsi mieli bliżej do swego kościoła i tym samym na cmentarz, który już wtedy istniał wokół pierwotnej kaplicy. Z najwcześniejszych opisów dowiadujemy się, że kaplice otaczała nekropolia, na której znajdowała się dzwonnica na trzech słupach, pod daszkiem oraz nowa, drewniana kostnica.

Na ziemi poświęconej wokół kościoła mogli być pochowani jedynie praktykujący katolicy. Osoby nieochrzczone bądź te, które nie przyjmują komunii i nie spowiadają się, chowane były na niepoświęconej części cmentarza.

 

W okresie użytkowania przykościelnego cmentarza pochowano na jego terenie wielu mieszkańców, w samym kościele zaś najważniejsze osoby związane ze Zduńską Wolą.

W krypcie pochowano: Feliksa Złotnickiego (zm. 1780 r.), jego pierwszą żonę Barbarę z Masłowskich (zm. 1772 r.), oraz nestorkę rodu Mariannę z Pstrokońskich Złotnicką (zm. 1783 r.), która zmarła w wieku 100 lat. W świątyni pochowano również żonę Antoniego Złotnickiego (brata Stefana Złotnickiego) – Różę z Kurcewskich, zmarłą w połogu w wieku 33 lat (zm. 1798 r.). Dodatkowo w kościelnym grobowcu pochowano szlachtę pochodzącą ze Swędzieniejewic.

Zapisy świadczące o złożeniu ciała w grobowcu fundatorów możemy znaleźć w Aktach Urzędnika Stanu Cywilnego parafii Zduńska Wola:

 

„Roku Pańskiego 1780, dnia 2. czerwca zmarł Wielmożny Pan Feliks Złotnicki, łowczy szadkowski, wybitny dobroczyńca tego kościoła, opatrzony wszystkimi sakramentami, pochowany został pod bramą w północnej stronie.”

 

„Rok 1796. Dwór Swędzieniejewice. Roku jak wyżej, dnia 31 marca, zmarł Wielmożny Florian Słucki lat prawie 40, którego ciało pochowano w grobowcu w kościele parafialnym zduńskowolskim.”

 

To, że ktoś został pochowany w kościelnym grobowcu, zazwyczaj opisywane było słowami: w kościele, w drzwiach kościoła, pod bramą, w sklepieniu, w sklepieniu fundatorów, w grobowcu, pod sklepieniem.

 

Opisy pochówku na samym cmentarzu brzmiały tak:

 

„1790, dnia 4. sierpnia zmarł Szlachetny Wojciech  Kraszewski, żebrak, lat 70. Wyspowiadany, pochowany na cmentarzu przy kostnicy.”

 

„1772 r. dnia 17 grudnia zmarła Szlachetna Marianna Kobierzycka lat około siedemdziesięciu opatrzona wszystkimi sakramentami, pochowana na cmentarzu w północnej stronie. „

 

2 2

Co prawda parafia została erygowana (odłączona od korczewskiej) w 1767 r. jednak nadal, mieściła się w mającej już 170 lat budowli. Ta od czasów Stokowskiego posiadała trzy ołtarze, jeden wielki (pw. Najświętszej Marii Panny) oraz dwa boczne (św. Tekli i św. Józefa). W 1780 r., gdy umarł Feliks Złotnicki, na jego życzenie zapisane w testamencie, został pochowany, jak czyniła to ówczesna szlachta, w kościele parafialnym.
Wedle woli fundatora parafii, kościół został zreperowany i rozbudowany w następnych latach. Naprawa była tak solidna, że powszechnie uważano, iż został wybudowany całkowicie nowy kościół. W tym czasie cmentarz istniał nadal, a z opisu sporządzonego podczas wizytacji dziekana szadkowskiego wynika, że był ogrodzony i zamykany. Istotną wzmianką jest informacja o istnieniu dobrze zamykanego, murowanego grobu do chowania umarłych.

 

Dopiero w drugiej połowie XIX w. zaczęto budować nowy budynek kościoła, zaczynając od wieży. Dotychczasową drewnianą świątynię na czas budowy przeniesiono bliżej ulicy. Jej wizerunek bardzo dobrze widoczny jest na najstarszym landszafcie, znajdującym się obecnie w zbiorach muzeum oraz na jednej z rycin.

3 2

W 1888 r. drewnianą świątynię rozebrano i sprzedano na publicznej licytacji. Ślad pod dawnym kościele został zaznaczony poprzez postawienie w tym miejscu białego, kamiennego krzyża, co również widoczne jest na dawnych fotografiach.

4 2

5 2

 

Krzyż, który wyznaczał miejsce drewnianej świątyni od 1890 r., wymieniono na nowy, zostawiając postument podczas remontu w latach 90. XX w. Niespodziewanie odkryty w 2015 r. podczas rozbiórki budynków gospodarczych, został postawiony w innym miejscu, a dziś jest pomnikiem, upamiętniającym ofiary II wojny światowej.

6

Jednak, ze względu na przesunięcie pierwszego kościoła, nie jesteśmy w stanie obecnie wyznaczyć miejsca pochówku Feliksa Złotnickiego i pozostałych osób z jego rodziny. Gdzie dokładnie znajdowała się krypta? Prawdopodobnie obecnie zakrywa ją bryła współczesnej Bazyliki, czyli dawny grobowiec znajduje się pod jej posadzką.

 

Najstarszy przykościelny cmentarz funkcjonował od XVI w. do 1810 r. Został zamknięty ze względów sanitarnych, jak większość przykościelnych cmentarzy, na których nie było już miejsca na kolejne groby. Jednak jego historia nie kończy się wraz z jego zamknięciem w 1810 r.

W 1877 r., czyli 67. lat po zamknięciu przykościelnej nekropoli, gdy budowano nową świątynię, jeden z księży wizytatorów opisał nieczynne już miejsce pochówku zduńskowolan:

„Cmentarz przykościelny od ulicy i zabudowań dworskich murem obwiedziony. W tym furtka i dwie ramy sztachetowe się znajdują. Od południa parkanem z desek obwiedziony. Od północy zaś zabudowaniami miejskimi. Na tym cmentarzu znajduje się kapliczka blachą żelazną kryta z figurą Ecce Homo, stacje których tu było czternaście, przy rozpoczęciu budowy nowego kościoła przeniesione zostały do kapliczki znajdującej się na cmentarzu grzebalnym, a ich podstawy do fundamentów nowego kościoła użyte.”

 

Po wybudowaniu murowanego kościoła, cmentarz traktowany był już jako plac przykościelny. Nie wiadomo co stało się z istniejącymi tam nagrobkami.

 

Zwyczaj chowania zmarłych wokół kościoła nie był powszechny od zawsze, wręcz przeciwnie. Zazwyczaj pochówku dokonywano poza granicami miasta. Przenikanie cmentarza i kościoła wyrosło w momencie, gdy  ludzie nabierali przekonania, że ich ciało nie zmartwychwstanie, jeśli nie będą posiadać nieskalanego grobu. Dlatego zaczęto praktykować pochówek wokół relikwii świętych oraz kościołów. Dodatkowo wpływ na to miało powiększanie się miast i „wchłanianie” dawnych cmentarzy w swój obręb. Tak było w Zduńskiej Woli prawie do przełomu XVIII i XIX w.

Prawo kościelne rozróżniało jednak przestrzeń uświęconą wokół kościoła a w jego wnętrzu.  Podczas synodu w 563 roku zakazano definitywnie chować zwykłych ludzi w kościele. Od tych zakazów były oczywiście wyjątki, do których należeli: biskupi, księża i wierni świeccy za pozwoleniem biskupa i proboszcza. Wszyscy królowie, fundatorzy i dobroczyńcy kościoła stawiani byli na równi z duchowieństwem.

Mimo wszystko nie było to dobrze odbierane i nadal zwracano uwagę na niegodziwy fakt, że uprzywilejowanie poprzez urodzenie, władzę i bogactwo wciąż jest ważniejsze niż pobożność.

Jednakże prawie do końca XVIII w. chowano zmarłych w kościołach, czego doczekała zduńskowolska szlachta.

 

            Z powodu zamknięcia przykościelnego cmentarza konieczne było utworzenie nowego miejsca pochówku, co uskuteczniono w 1811 r. Z informacji podawanych przez wizytatorów parafii, kolejne miejsce spoczynku zduńskowolan przygotowano „w polu”, „z dala od zabudowań mieszkalnych”, czyli dziś przy ulicy Łaskiej.

 

8 10

Po otworzeniu nowego cmentarza za ulicą Honoraty (obecnie ul. Łaska) w 1811 r. zostało tam ponoć pochowane małżeństwo Złotnickich. Istnieją pewne nieścisłości związane z tym twierdzeniem.

Żona założyciela Zduńskiej Woli umarła w wieku 42. lat w 1831 r. Pomnik upamiętniający jej osobę stoi przy głównej alei, po lewej stronie od ulicy Łaskiej.

W momencie jej śmierci nowa nekropolia wyglądała tak:

 „Cmentarz zaś do grzebania ciał zmarłych poza miastem opodal egzystuje, na środku którego kaplica pod tym tytułem św. Krzyża wystawiona, w dość dobrym stanie. Tenże cmentarz oparkaniony jest porządnie w słupy murowane i sztachety. (…) Wewnętrzny stan kaplicy jest mierny. Ołtarz jeden z mensą porządną i krucyfiks dość porządny” – jak pisał wizytator w 1834 r.

 

9

Po dwudziestu latach nowy cmentarz został całkowicie zapełniony i postulowano jego zamknięcie, a na jego miejscu urządzenie ogrodu spacerowego. Już w 1865 roku można znaleźć informację, podaną przez kolejnych, kościelnych wizytatorów, że cmentarz od ulicy Łaskiej jest zamknięty, a obok niego znajduje się nowy. Oznaczało to, że miejsce na trzeci już cmentarz przygotowano obok istniejącego, niejako go powiększając. Dodatkowo podano informację o istnieniu cmentarza ewangelickiego, ściśle przylegającego do katolickiego, który  był odgrodzony jedynie rowem. W 1888 r. poinformowano, że powiększony cmentarz jest schludnie urządzony, a na nim figuruje drewniany krzyż dębowy z pięknym wizerunkiem Jezusa.

 

            Z poszerzeniem cmentarza związana jest postać Juliusza Złotnickiego. Syn dziedzica Stefana przekazał Towarzystwu Strzeleckiemu, należącą do niego działkę, graniczącą z jednej strony z Rozomyślem, a z drugiej z Swędzieniejewicami (fragment lasku na tzw. „Frajszycy”). W zamian otrzymał od bractwa strzeleckiego plac w środku miasta, który następnie przekazał parafii Zduńska Wola na cmentarz grzebalny.

 

Pomnik  nagrobny wystawiony dla Honoraty Złotnickiej to tzw. cippus. Jest to monument kształcie prostopadłościanu, zwężający się ku górze, nakryty daszkiem ze
szczytami i akroterionami (dekoracja, która wieńczy szczyt i boczne narożniki szczytu). Największą ciekawostką tego pomnika, jest fakt, że nie ma on praktycznie żadnej dekoracji nawiązującej do symboliki chrześcijańskiej. Za to posiada te, które odnoszą się ze sztuki antycznej: pierwotnie u jego szczytu została ustawiona misa, po bokach widnieją reliefy, przedstawiające dwie skrzyżowane i odwrócone pochodnie, a na frontonie, uskrzydlona klepsydra – symbole zakończonego życia. Na cokole można zauważyć amfory oraz połączone herby Prawdzic i Ostoja, na tablicy widnieje napis: „pomnik”, brak zaś inskrypcji: „świętej pamięci”. Jednakże patrząc na całość wykonania cippusa, być może taki był zamysł osoby stawiającej nagrobek, czyli prawdopodobnie samego Stefana Złotnickiego. Istnieje jeszcze hipoteza, że Honorata została pochowana w innym miejscu, a na cmentarzu przy ulicy Łaskiej wystawiono jej jedynie pomnik pamiątkowy. Do tej pory nie znaleziono zapisu poświadczającego miejsce pochówku Honoraty Złotnickiej.

11

12

Stary Cmentarz 12 731x1024

A co samym Stefanem Złotnickim? Akt zgonu nie daje nam wyjaśnienia, zapisano tam jedynie datę śmierci, a nie miejsce spoczynku. W znanej monografii wydanej na 100-lecie miasta znajduje się fotografia rzeczonego pomnika Honoraty wraz z opisem, sugerującym, że tam został pochowany również Stefan Złotnicki. Niestety nie widać, żadnej tablicy, która by o tym świadczyła. Wydaje się oczywiste, że gdyby został pochowany na tym samym cmentarzu, co żona, jego nagrobek z pewnością musiałby być stosownie duży do jego zasług.

 

Niestety podczas II wojny światowej, większość cmentarza przy ulicy Łaskiej została zniszczona, przez co zachowało się niewiele nagrobków powstałych w  XIX w.

 

 

Tajemnice miasta i jego historii wiążą się nierozerwalnie z miejskimi nekropoliami.  Jedną z najciekawszych jest zapomniana i nieistniejąca już nekropolia oraz grobowiec szlachty, który istniał przy kościele na ulicy Kościelnej.

Podczas listopadowych świąt warto zadumać się nad początkiem miejsc, które przypominając o przeszłości jednocześnie zanurzone są w teraźniejszości.

 

 

Tekst: Gabriela Górska

 

 

Bibliografia:

  1. Mariusz Budkiewicz „Kościelne dzieje Zduńskiej Woli”

Tomasz Polkowski „Frajszyca. Pierwszy ogród spacerowy”

Skip to content