Apokatastaza, czyli co z wolną wolą?

Za „winowajcę” czy też propagatora teorii apokatastazy możemy uznać Orygenesa – filozofa, teologa i komentatora Pisma Świętego epoki patrystycznej*. Ten neoplatonik podzielał ponadto pogląd o preegzystencji dusz, czyli wiarę w istnienie duszy człowieka przed jego narodzinami. Czym właściwie jest apokatastaza? Czy wiara w powszechne zbawienie to odstępstwo od prawowiernej nauki Kościoła, a może i herezja? Jak ma się ona do faktycznych, dość przerażających biblijnych opisów wiecznej kary?

1635249064kkkk

Michał Anioł, „Sąd ostateczny”, fresk z Kaplicy Sykstyńskiej, 1534-1541.

Puste piekło

Nazywana przez niektórych ideą pustego piekła, wizja apokatastazy ma swoje źródło w głębokim przekonaniu o miłosiernej naturze Nowotestamentowego Boga. Przekonanie, że wszyscy ludzie będą się cieszyć wieczną szczęśliwością w niebie, jest również bliska człowiekowi z innych względów – trudno sobie bowiem wyobrazić, że jedne dusze mogą odczuwać szczęście, podczas gdy inne permanentnie cierpią. Tak, jak w życiu doczesnym ciężko jest radować się w pełni, gdy ktoś nam bliski się smuci, tak – może nawet tym bardziej – niełatwo byłoby egzystować z takim przekonaniem w perspektywie wieczności. Eschatologia chrześcijańska w pewnym wieku popycha więc ludzką myśl w kierunku bardziej pozytywnym, dającym nadzieję na to, że wszyscy spotkamy się w miejscu szczęśliwości. Dlaczego zatem przez lata nikt nie miał odwagi wspomnieć o tym, że zbawienie może być udziałem wszystkich dusz?

08cf0594cb166ba554ba365d3d974b08

Źródło: domena publiczna

Kara, która trzyma w ryzach

Piekło było (i jest) straszakiem trzymającym ludzkość w ryzach, dającym człowiekowi motywację do życia w uczciwości, sprawiedliwości, pewnej ogładzie i strachu przed popełnianiem złych uczynków. Możemy więc za papieżem Janem Pawłem II zadać pytanie: „Czy piekło nie jest poniekąd ostatnią deską ratunku dla świadomości moralnej człowieka?”**Bo do czego doprowadzić mogłoby przekonanie o bezkarności? Czyż nie jest prawdą, że gdyby człowiek sam sobie nie narzucił reguł, w świecie panowałby nieład i moralny upadek, a uczucie zgorszenia nie byłoby w ogóle odczuwane? Możliwość nagminnego popełniania grzechów, które i tak przecież zostałyby w końcu odpuszczone mogłaby być w swych skutkach naprawdę zgubna. Po pierwsze, świat nie stałby na silnych etycznych filarach. Po drugie zaś, kłóci się to z nauką Kościoła rzymskiego o grzechach przeciwko Duchowi Świętemu. Nie można bowiem grzeszyć, licząc zuchwale na Boskie miłosierdzie.

Sandro Botticelli   Inferno Canto XVIII   WGA02854

Sandro Botticelli, „Piekło”, fragment obrazu.

Wolna wola

Widzimy więc, że chrześcijańska soteriologia nie może opierać się na tak niepewnych moralnie filarach. W tej perspektywie teoria apokatastazy byłaby wewnętrznie sprzeczna, nielogiczna. Na koniec pozostaje jeszcze jedno zasadnicze pytanie: co z wolną wolą? Czy idea pustego piekła nie byłaby niejako zaprzeczeniem wolności wyboru? Bo skoro zbawienie byłoby powszechne, to ludzka jednostka nie mogłaby iść za głosem własnego sumienia, a nawet przeciwko niemu. Co zatem zadziałoby się na sądzie ostatecznym? Te pytania pozostawiam Tobie, Czytelniku.

Das Jungste Gericht Memling

Hans Memling, „Sąd ostateczny”, ok. 1470.

*Czyli epoki Ojców Kościoła, dogmatyków.

**Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s.141.

Tekst: Marta Mieszkowska

Skip to content