Ewa Dąbek – II miejsce w konkursie „Rodzinne Historie. Rozmowa łączy pokolenia”

Mam na imię Ewa, urodziłam się w 2010 roku. Chodzę do piątej klasy Szkoły Podstawowej numer 9 w Zduńskiej Woli. Lubię spędzać czas z moimi babciami i dziadkami, bo nigdy się z nimi nie nudzę. Ostatnio razem z dziadkiem Jurkiem oglądaliśmy zdjęcia w starym albumie i trafiliśmy tam na zdjęcie dziadka z czasów kiedy on był w piątej klasie. Mój dziadek urodził się w 1955 roku, zdjęcie które mnie zainteresowało zostało zrobione w 1967 roku, z okazji balu karnawałowego. Oglądając zdjęcie,  zaczęłam wypytywać dziadka jak wyglądała szkoła kiedy on był uczniem i okazuje się, że było zupełnie inaczej niż dziś.

Dziadku do jakiej szkoły podstawowej chodziłeś?Do Szkoły Podstawowej numer 2 w Zduńskiej Woli, ale wtedy ta szkoła mieściła się nie tak jak dziś przy ulicy Spacerowej, ale przy ulicy Aleje Kościuszki, w tym budynku gdzie teraz jest Państwowa Szkoła Muzyczna.

Ja chodzę do klasy 5c, a Ty dziadku do której chodziłeś?

W mojej szkole była wówczas tylko jedna klasa piąta.

A jakiego miałeś wychowawcę w starszych klasach, fajniejszego niż w klasach od pierwszej do trzeciej?

Od pierwszej do ósmej klasy miałem tę samą wychowawczynię.

Dziadku czy każdą lekcję miałeś w innej sali, tak jak jest to teraz?

Nie, wszystkie lekcje przez cały dzień miałem w jednej klasie. Do innej sali  przenosiliśmy się tylko na fizykę, ale to już w starszych klasach, bo w piątej klasie jeszcze nie miałem fizyki. 

Mieliście w szkole świetlicę, bibliotekę, szatnię, łazienki?

W mojej szkole szatnia mieściła się w piwnicy, biblioteka na strychu, a toalety na zewnątrz budynku. Choć może Ci się to wydać dziwne, to w mojej szkole nie było świetlicy, sklepiku szkolnego, stołówki ani nawet sali gimnastycznej.

Dziadku to gdzie mieliście w-f?

Kiedy miałem lekcję w-f’u to razem z nauczycielem wychodziliśmy do parku miejskiego, zimą np. jeździliśmy tam sobie na sankach.

A gdzie jedliście obiady?

W domu. Obiadu nie można było zjeść w szkole, ale w czasie jednej z przerw uczniowie dostawali do picia kawę zbożową z mlekiem.

Dziadku a jakie było ogrzewanie w szkole, czy tak jak teraz były grzejniki w każdej sali?

Nie, nie było centralnego ogrzewania. W każdej sali był piec kaflowy, w  którym ogień rozpalał pan woźny. Nie było też dzwonka elektrycznego takiego jak macie dzisiaj, a o tym kiedy zaczynała się lekcja albo przerwa informował woźny dzwoniąc dzwonkiem ręcznym.

A ile mieliście telewizorów i komputerów szkole?

W mojej szkole nie było żadnego telewizora, komputera ani tablicy  multimedialnej. Nikt nie słyszał wtedy o lekcjach informatyki. Powiem Ci też, że  na religię uczniowie chodzili do salki, która mieściła się obok kościoła, bo religii nie było w szkole tak jak jest to dziś.

Dziadku a jak często jeździliście na wycieczki, takie poza Zduńską Wolę?

Kiedyś uczniowie jeździli na mniej wycieczek niż dziś. Ja przez całą szkołę podstawową wyjechałem ze swoją klasą tylko na trzy wycieczki poza Zduńską Wolę. Byliśmy w Warszawie, w Trójmieście i na lotnisku wojskowym w Łasku.

A wakacje i ferie wyglądały tak jak dzisiaj?

Tak, choć ferie spędzaliśmy głównie w mieście (chodziliśmy do parku na sanki, na łyżwy), a latem większość dzieci wyjeżdżała na obozy harcerskie. Ale powiem Ci ciekawostkę, że my nie chodziliśmy tak jak Wy do szkoły od poniedziałku do piątku, ale musieliśmy uczyć się także w soboty. Dniem wolnym od szkoły była tylko niedziela.

Naprawdę? To ja nie będę już więcej narzekać, że weekend to za krótko żeby odpocząć;-) Dziadku bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Skip to content