3 historie o wolności – listy wysłane w przeszłość – niepodległa w zasięgu

Sto lat temu nastoletnia dziewczynka, mieszkanka naszego miasta w swoim pamiętniku opisała przebieg działań wojennych w Zduńskiej Woli. Wspominała wkraczające wojska, latające aeroplany i Zeppeliny, zamurowywanie cennych przedmiotów. Nie wiedziała jeszcze, że te wydarzenia zakończą się odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Nie domyślała się też, że jej dziennik stanie się inspiracją do naszych rozmyślań na temat wolności.

Jak z dzisiejszą młodzieżą rozmawiać o wolności, jej utracie i odzyskaniu? W jaki sposób dyskutować o pamięci i tradycji? Wiele razy się nad tym zastanawiamy. W naszych muzealnych działaniach staramy się sięgać po środki nieoczywiste. Czy możemy napisać list do osób z przeszłości? Czemu nie! Szczególnie jeśli mamy do czynienia z mieszkańcami Zduńskiej Woli, którzy swymi skrawkami historii uzupełniają dzieje Polski.

I tak zrodził się przepis na warsztaty o wolności, do których zachęciliśmy m.in. uczniów Zespołu Szkół Zawodowych im. Obrońców Westerplatte nr 1., naszych muzealnych wolontariuszy oraz harcerzy ze Związku Harcerstwa Polskiego w Zduńskiej Woli.
Pierwszy składnik takich zajęć to odpowiednio wykorzystane skarby – muzealne eksponaty. Nietuzinkowe muzealia, a przede wszystkim historie ich właścicieli stają się podstawą do dalszej części zajęć.

Uczestniczki 1024x854

Uczennice Zespołu Szkół Zawodowych im. Obrońców Westerplatte nr 1 w Zduńskiej Woli.

 

Krok po kroku, zagłębiając się w pozostawione przez nich wspomnienia postaraliśmy się odczytywać wspólne dla nich i dla nas współczesnych poczucie wartości. Swoje przemyślenia uczniowie zapisali w formie symbolicznych listów.

Pierwsza osobą, z która się poznaliśmy była Renia Królikowska, zduńskowolanka, opisująca prawie dzień po dniu przebieg I Wojny Światowej w Zduńskiej Woli. Pod datą 8 stycznia 1915 roku pisała: „(…)Od samego rana moc szła konnicy austryakiej. Jedni się zatrzymują na mieście, drudzy jadą w stronę Łasku i Szadku. Deszcz ciągle pada. Wichura straszna. Konnica znów jedzie. Pokazała się tęcza więc nie wiedzą ludzie co to ma znaczyć w połowie akurat wojsko się pokazało austryackie.(…)
„(…) 29 (październik) 1915r.
Areoplan szedł bardzo wysoko. Wcale nie pieczemy chleba. Mąki nie chcą dać w komitecie szukamy wszędzie po okolicach chleba. Wszędzie robią rewizye i zabierają wszystko bieliznę i mosiądz i cynk itp. (…). (…) Grabią wszystką miedź – rondele – wanny – samowary (…)”.
Z jej pamiętnika wyczytamy obraz młodości – wróżb w gronie przyjaciółek, wyczekiwanej wizyty u fotografa – przeplatany dorosłym strachem przed strzałami, kradzieżami, wspomnieniem smutnej, skromnej Wigilii.

 

2 300x249 1 195x300
Druga postacią, o której rozmawialiśmy był żołnierz Legionów Polskich – Henryk Ciesielski, więzień obozu internowania w Szczypiornie koło Kalisza. Trafił tam, bo solidarnie z innymi Legionistami nie złożył przysięgi na wierność zaborczym państwom. W ciężkich warunkach obozowych, ten zduńskowolski nauczyciel stworzył cykl rysunków przedstawiających obozowe życie. Widać na nich posiłki z trawy i żab, sprzeciw wobec numerowania jeńców, ich bunt – głodówkę. Jego oczami poznajemy skutki poświęcenia się dla Ojczyzny oraz narodziny legendy Legionów Polskich.
Henryk Ciesielski był wnukiem powstańca styczniowego. Ukończył kursy rysunku i malarstwa w 1911 r. W lutym 1915 r. wstąpił do Legionów Polskich II Brygady i walczył w Karpatach, Besarabii, Bukowinie oraz wziął udział w kampanii wołyńskiej i podolskiej. Po wojnie uczył rysunku i gimnastyki w m.in. Liceum i Gimnazjum im. Kazimierza Wielkiego w Zduńskiej Woli. Był także opiekunem drużyny Harcerskiej im. T. Kościuszki działającej przy tej szkole.

 

2. Fotografia Prawdopodobnie Henryka Ciesielskiego 1919r. 200x300 5. Prawdopodobnie Autoportret Henryka Ciesielskiego 231x300

A czego o wolności dowiedzieliśmy od trzeciej osoby – oficera Wojska Polskiego, odpowiedzialnego za ustalanie granic? Pochodzący ze Zduńskiej Woli Ignacy Boerner ps. „Emil”, najbliższy współpracownik Józefa Piłsudskiego zostawił po sobie pamiętniki, listy do żony i album pełen fotografii ukazujących prace podczas wytyczania granicy polsko – bolszewickiej. Ten ostatni przechowujemy w muzeum. Boerner od dzieciństwa był człowiekiem, porywczym i bezkompromisowym, często popadał w konflikt ze szkołą. „Nie zliczę dzisiaj ile razy siedziałem w „kozie”, za to, że mówiłem po polsku.” – pisał w pamiętnikach.
Póki żyli rodzice, często przyjeżdżał do Zduńskiej Woli. Pisał: „Wychowany byłem w atmosferze i tradycjach powstańczych 1863 r. i idea niepodległości Polski była dla mnie wielką i świętą sprawą.”
Angażował się w działalność konspiracyjną, razem z kolegą Tadeuszem Szaniawskim (późniejszym burmistrzem Zduńskiej Woli) wywiesił flagę Polski na kominie fabryki tutejszej fabryki.
Życie Ignacego Boernera było przykładem wielu poświęceń, których dokonywał dla Ojczyzny. Jako jeden z nielicznych odpowiedział na wydany w 1905 roku przez CKR manifest nawiązujący m.in.: do powstania, strajku powszechnego, odmawiana służby wojskowej, przejmowania administracji państwowej. Strajk i powołanie tzw: „republiki ostrowieckiej” skończyło się dla Boernera wydaniem na niego wyroku śmierci. Nic dziwnego, iż dzięki podejmowaniu trudnych decyzji Piłsudski wybrał go na człowieka od swoich zadań specjalnych. Był przecież przez chwilę „Prezydentem Republiki Ostrowieckiej”.
Do żony pisał: „Zosiu! (…) Dzisiaj jest dla nas Polaków wielka chwila, chwila, która bezsprzecznie zaważy na szali dziejów naszej Ojczyzny.” „(…) W duszy przysięgliśmy sobie, że jako szaleńcy pójdziemy na ten czyn szalony i czynem naszym szaleńczym zmusimy nasz naród do czynu”.

1. Ignacy Boerner 199x300 14 300x205
Każda z wymienionych postaci zostawiła po sobie pamiątkę, która jest świadectwem jej uczuć i emocji w określonym czasie. Wziąwszy to pod uwagę uczestnicy warsztatów napisali listy. Zduńskowolanom z przeszłości opowiedzieli o sobie, o nas, o naszym mieście. A także o tym czego nauczyły nas losy przodków.
Warsztaty dodatkowo pozwoliły odtworzyć przebieg tamtych wydarzeń, widzianych oczami dziecka i dorosłych. Cywilów, żołnierzy i dowódców. Symboliczne listy są forma upamiętnienia ludzi z naszego miasta i ich historii.
Listy są częścią instalacji artystycznej – na drzewach przed Zduńskowolskim Centrum Integracji „Ratusz” zapalimy światełka, zawiesimy fotografie związane z tymi osobami.
Być może współczesne listy staną się wstępem do dyskusji o tym, co różni nasze poczucie wolności, od tego odczuwanego przez zduńskowolan sto lat temu. A może pozwolą przed czymś ostrzec, coś docenić?

 

Tekst autorka warsztatów: Gabriela Górska

 

_____________________

„Niepodległa w zasięgu – Zduńska Wola” to cykl krótkich informacji dotyczących historii Zduńskiej Woli i losów jej mieszkańców w dobie odzyskiwania przez Polskę niepodległości.